Przejdź do treści

OPOWIEŚCI Z DNIA CODZIENNEGO

autor: redaktor an. Hania Jakóbik

Drogi Przyjacielu! Niezmiernie miło jest mi powitać Cię w tej nowej sekcji naszego „Amicusa”! Mam nadzieję, że publikowane tutaj opowieści mojego autorstwa przypadną Ci do gustu. Być może wyciągniesz z nich jakieś wnioski a może po prostu umilą Ciz czas. Miłego czytania!

Wiatr wieje dzisiaj wyjątkowo mocno. Chwyciłem za linę, by naciągnąć żagiel a następnie sterem ustawiłem kurs na północ. Morze przede mną falowało od podmuchów mocnego wiatru. Fale zawijały się, tworząc białą pianę. Na niebie unosiło się tylko parę chmur, które kształtem przypominały różne przedmioty. Promienie słoneczne muskały moją pomarszczoną skórę, tworząc przyjemne ciepło. Ten widok przy akompaniamencie szumu fal jest czymś, co działa na mnie strasznie kojąco. Gdy wypływam w otwarte morze, wszystkie problemy nagle znikają, a życie nabiera jakiejś niesamowitej treści. Patrząc tak na spokojnie zawijające się fale, w moim umyśle przywołany został obraz pewnego chłopca. Parę lat temu zatrzymałem się w małym porcie. Wizyta ta, w ogóle nie była planowana. Musiałem wtedy przybić do brzegu, z powodu przeziębienia, które złapałem podczas sztormu parę dni wcześniej. Schodząc na drewniany pomost, moją uwagę zwrócił wspomniany wcześniej chłopiec. Wyglądał jak zwyczajne dziecko. Jednak zamiast bawić się z resztą swoich rówieśników, malował kadłub niedużej łodzi. Pomyślałem wtedy, że musi pomagać swoim rodzicom w miejscowym porcie. Nie tracąc więcej czasu, poszedłem szukać jakiejś apteki. Pamiętam, że musiałem na trochę dłużej zostać w tym miasteczku, bo okazało się, że mój stan zdrowia nie polepsza się. Zostało mi więc tylko obserwować tutejszy port oraz rozmowy z rybakami. Podczas tych wszystkich aktywności towarzyszył mi obraz małego chłopca, który wykonywał najróżniejsze prace. Pewnej niedzielnego poranku uznałem, że pójdę na krótki spacer po portowym miasteczku. W pewnym momencie, usłyszałem dzwony kościelne. Ludzie zaczęli wychodzić z pobliskiego kościoła, udając się najprawdopodobniej do domu na obiad. Patrząc na sporą grupę, zacząłem się zastanawiać nad sensem wiary. Nigdy nie byłem wierzący. Oczywiście, nigdy nie tępiłem kogoś wiary, ale nie potrafiłem zrozumieć jej sensu. Patrzyłem się dalej w nieduży kościół, aż nagle poczułem jak ktoś dotyka mojego łokcia. Kiedy odwróciłem się, zobaczyłem tego samego chłopca, którego widziałem przez te parę dni w porcie. Zapytał się mnie wtedy, dlaczego nie wchodzę do kościoła. Odpowiedziałem, że nie czuję takiej potrzeby. Zanim odszedłem zapytałem się go, dlaczego nie bawi się z innymi dzieciakami. „Potrzebuję pieniędzy na wielką podróż. Zbieram je, aby kupić kiedyś łódź. Chciałbym pływać po świecie, by go zobaczyć i aby ludzie poznali mojego przyjaciela.” Zaintrygowany zapytałem się, co takiego wyjątkowego jest w tym przyjacielu. „Jest po prostu cudowny. Zna lek na każdą chorobę i każdy może mieć go blisko.” Nie musiałem się dopytywać w jaki sposób chce „podzielić się” swoim przyjacielem z każdym, bo moja twarz wystarczająco pokazywała powątpiewanie. „Nie będę dzielił się fizycznie nim. Będę żyć tak jak on, by ludzie zobaczyli Go w akcji i zrozumieli, że to od nich zależy, czy się z nim zaprzyjaźnią, czy nie.” Nie pamiętam dalszej rozmowy. Mam nadzieję, że dzieciakowi się udało się spełnić jego marzenie. Ale widząc go tak zmotywowanego, wydaje mi się, że dał radę. Dopiero po latach zrozumiałem, o co, a raczej o kogo chodziło chłopcu. Sam nawet, dzięki temu wydarzeniu, poczułem jakiś ciąg, wewnętrzną potrzebę, by żyć jak nasz przyjaciel i by opowiadać o nim innym ludziom. Zrozumiałem jedno, każdy człowiek jest stworzony do różnych rzeczy, więc ich misje życiowe będą się zawsze różniły. Poczułem na swojej twarzy krople słonej wody. Fale zaczęły się robić zaraz mniejsze. Chyba morze się uspakaja. 

Dziękujemy za przeczytanie tej odsłony „Opowieści z dnia codziennego”! Do usłyszenia w kolejnym numerze!

Zaloguj się

Zarejestruj się

Reset hasła

Proszę wpisać nazwę użytkownika lub adres e-mail, a otrzymasz e-mail z linkiem do ustawienia nowego hasła.